20 oktober 2011

Blogg och blogg... / Blogg i blogg...


~~



~~


Allt började för mer än ett år sen med en alldeles annan blogg… En blogg jag gillade, men också en blogg som ställde till besvär… Jag var ledsen… Jag var tvungen att ta bort den… I alla fall tyckte jag då att det blir bäst för mig. 

Bilder då och Ni? Vänner, bloggvänner, fotovänner, gäster, besökare… Jag saknade Er och det bildliga sammanhanget…
Så det blev två bloggar till slut. Lite annorlunda än den första. 

Jag ser bloggen som en slags helhet, även om olika regelbundna inlägg ”kör lite bort” varandra med tiden. Men ändå, tanken var att man kan öppna vilket inlägg som helst och det ska fungera individuellt och i sammanhanget… mest fotografiskt, men då och då ville jag också dela med Er några funderingar, åsikter, känslor… 
Eftersom mina promenader vid havet inte bara är för hälsan, men oftast för att koppla av och samtidigt fundera lite över saker och ting som berör mig, händelser runt omkring, de stora och de små, blogg Mellan hav och land passade till det alldeles utmärkt. Bilder från ”min” strand och några ord, mer eller mindre viktiga, just vid de stunder jag ville dela med Er…

Inte lätt att hitta formen och stil. Ville inte vara ”billig” och patetisk, popularitet och beröm är inte heller min grej, men det är viktig för mig att ”träffa” Er och ha det bra i bloggvärlden tillsammans. Lika viktigt som ett möte i verkligheten. 

Jag betraktar cybern på samma sätt som en konsthall, krog, kafé, någon arena…  Vi möts bakom bilder och ord men på båda sidor är verkliga människor med allt vad det betyder, kött och blod och själ… Ibland träffas vi på riktigt och efter det blir då cybermötena mer känslomässiga… 

Blogg… det skulle vara bara bilder, men det blev mer… Därför kom Lyckostunder med kameran som komplement och mer som bildliga betraktelser, upplevelser från naturen, händelser i livet i bilder, fotoutmaningar och lite smått och gott. För nöjes skull, för att visa och dela med mig vad jag har åstadkommit med kameran, för att ha en dialog med andra med samma intresse, för att ha någon slags utställning utan prestation… 

Kände att jag behöver en förklaring… för mig själv och för Er som precis droppat in… 

Ja… vi kan ha det så… en liten lugn promenad mellan hav och land då och då…  och lite mer ”ivriga” grejer där kameran ger lyckostunder :) i alla fall ibland…

Just nu har jag många polska gäster, så en polsk text följer efter bilden :)

~~


~~


Witam serdecznie moich polskich przyjaciół i gośći.

Kiedy czytam tytuł, to jeśli spojrzę nań tylko po szwedzku jest on dla mnie jak:  blogg i blogg albo blogg w bloggu, bo po szwedzku i oznacza w... :) Taka mała dygresja. 
Nie jest bowiem możliwe wypowiadanie się w rożnych językach w ten sam sposób. Słowa znaczą różnie w różnych konfiguracjach, a kiedy tłumaczymy je dosłownie to stwarzamy nieporozumienie... 

Jako że mój blogg na początku miał być jedynie bloggiem fotograficznym, a te kilka postów, gdzie pojawiał się również tekst, miały znaczenie jedynie w powiązaniu do moich szwedzkich doświadczeń, nie tłumaczyłam ich na polski. Blogg od samego początku był też szwedzki, nie żebym się swojej narodowości zapierała - tu mieszkam i tu jest mój dom, a w tym domu „gadają” po szwedzku i po szwedzku zaczęłam też fotografować ;)...

Jak napisałam wyżej po szwedzku, wszystko zaczęło sie od blogga ponad rok temu. Lubiłam tamten blogg, lecz niestety byłam zmuszona go zlikwidować ze wzgledu na kłopty, jakich mi dostarczył. No może nie sam blogg, ale ludzie... Cóż, wtedy wydawało mi się to najlepszym rozwiązaniem.
Tęskniłam jednak za zdjęciami i za Wami, bloggowiczami, gośćmi, przyjaciółmi...

Stworzyłam więc dwa bloggi! Trochę różne od tego pierwszego. 

Dla mnie blogg jest swoistą całością, nawet jeśli poszczególne posty wypierają sie wzajemnie ze względów chronologicznych. Staram się, aby poszczególne posty funkcjonowały samodzielnie i w powiązaniu. Nie jest łatwo to pogodzić. Jednocześnie jest dla mnie bardzo ważne, by nie być pretensjonalną...
Lubię fotografować i lubię zdjęcia i obrazy. Nie interesuje mnie jednak poklask i popularność. Publikuję zdjęcia i wypowiadam się w taki sam sposób jakbym to robiła w innym publicznym miejscu, na jakimkolwiek spotkaniu z innymi ludźmi... Traktuję spotkanie wirtualne tak samo jak każde inne spotkanie... w kawiarni, pubie, galerii etc... Zdarza się, że wirtualnie spotykam ludzi, których znam rzeczywiście, wówczas wirtualna wymiana zdań staje się bardziej emocjonalna...

Cóż, zapraszam na spacer po kamienistej plaży,  Mellan hav och land (między morzem a ziemią, czyli po plaży) niedaleko mojego domu. Taki spacer dla zdrowia i uporządkowania chaosu myśli... Spacer, na którym chętnie podzielę sie z Wami przemyśleniami o fotografowaniu i ogólnie o tym, co mnie obchodzi... a przede wszystkim jest to miejsce na zdjęcia „mojej” plaży i „moich” kamieni... Taki morski projekt :).

Żeby zapobiec chasowi na bloggu, jako że lubię różnego rodzaju zdjęcia i chciałabym dzielić się z Wami różnymi fotograficznymi doświadczeniami, stworzyłam Lyckostunder med kameran (Chwile szczęścia z aparatem – jeśli tłumaczyć dosłownie, jak zauważyliście, po polsku brzmi to trochę śmiesznie, chachacha). Tak naprawdę blogg miał się nazywać Czas swe wzory układa..., ale metafory bywają nieprzetłumaczalne...

Lubię fotografować i traktuję blogg jako swego rodzaju wystawę, bez potrzeby pretendowania czegokolwiek...

Miałam potrzebę wyjaśnienia i  uporządkowania bloggowej dwoistości, może bardziej sobie...

Zapraszam serdecznie na spacer po „moich” kamieniach :)
Albo do
Całkiem innych wzorów i kolorów na bloggu Lyckostunder med kameran...

~~



~~